Hej! :) Dodaje kolejny rozdział.
Komentujcie.
Z pewnością odwdzięcze
się tym samym :D
Ubrana w ciemne rajstopy, szorty i luźną bluzkę z obrazkiem kościotrupa, nie pasowałam do reszty towarzystwa, lalek tańczących tu na parkiecie. Wiedziałam to nawet bez ich krzywych spojrzeń posyłanych mi co chwilę.
- Tutaj jesteś. - Zaczepiła mnie Miki. - Już się bałam, że nie przyjdziesz. - Uśmiechnęła się szczerze. Doprawdy, ta dziewczyna była męcząca!
- Słuchaj... - Zaczęłam zła. Niestety znów ktoś mi przeszkodził.
-Fuuu! Co ty tu robisz? Przyszłaś mnie prosić o łaski? Nie dostaniesz ich! Ha!
- Są gówno warte! Ha! - Odgryzłam się. Zbita z tropu Kler zauważyła łatwiejszą ofiarę. Miki stała mając wbity wzrok w ziemię, odkąd pojawiła się Kler.
- A ty co? Ktoś cię tu zapraszał!? - Uniosła się
- Nie, ale... - Miki jąkała się.
- Żałosne. - Jakoś mnie to wkurzało. Tylko ja zarazerwowałam sobie prawo do obrażania tej dziewczyny. Pomyślałam niewiadomo czemu.
- To wolna impreza. Każdy może tu być. W innym wypadku już dawnoby cię z tąd wyrzucili. - Obojętnie przeszłam obok Kler, ciągnąc za sobą Miki.
- Popieprzona świruska! - Krzyknęła za mną Kler. Zatrzymałam się w pół kroku. Naokoło nas zebrali się gapie, zwabieni głośnym zachowaniem Kler. Moja twarz nie zdradzała żadnych emocji, ale w środku kipiałam ze złości. Zapragnęłam zetrzeć w pył Kler. Cisza między nami gęstniała, a napięcie rosło. Tłum ciekawiła moja beznamiętna reakcja. W takiej sytuacji mogłam wybuchnąć gniewem albo się rozpłakać. Obydwie opcję były beznadziejne i nie w moim stylu. Widzowie chcieli show, dlatego postanowiłam im je pokazać.
Szczerząc się szeroko, zaaaa szeroko, odwróciłam się w stronę wroga.
- Jak mnie nazwałaś? - Wwiercałam mordercze spojrzenie w Kler, emanując mroczną aurą.
- Co jest z tym uśmiechem?! - Krzyknęła zlękniona dziewczyna, postępując krok do tyłu. Zaczęłam iść w jej stronę kołysząc się na boki jakbym była w transie. Kler zapiszczała i zamknęła swoje błękitne oczy. - Diablica!! - Wyzwała mnie. Rozbawiona zamachnęłam się ręką, żeby ją uderzyć. Powstrzymały mnie dwie siły.
Miki, która zaniepokojona złapała moją rękę i oddalony głos dyrektora.
- Nie udzielałem pozwolenia na urządzenie party! Co się tu wyprawia?! - Wstrząśnięta odwróciła się w jego stronę, ignorując Kler i Miki. W kieszeni paliło mnie zdjęcie zwędzone wczoraj wieczorem. Dowód mojej winy.
Ten facet miał się tu zjawić później. Co jest grane?! Lecz... może cały czas chodziło o przyjęcie i nie było żadnej tajemnicy. To nawet logiczne. Kler chciała na nim kogoś poderwać, a dyrektor za nie zrugać.
Studenci zaczęli w panice rozpierzchać się na wszystkie strony. Prubowali uciec z sali. Kler! Obiegłam spojrzeniem salę, nie mogąc jej znaleźć. Gdzie była? Tam! Stała przy ścianie i gładziła obraz przedstawiający zamek obrośnięty winoroślami. Wielkie było moje zdziwienie, gdy ściana rozsunęła się tworząc przejście Kler zniknęła w ciemnościach. Nie zastanawiając się postanowiłam ją śledzić. Wśliznęłam się w otwór zanim się zamknął.
- Nie wiedziałam, że jest tu takie przejście. - Zapiszczała Miki.
- A ty czemuś za mną polazła?! - Warknęłam na nią.
- To ty mnie tu zaciągnęłaś. - Naburmuszyła się Miki. Już zupełnie nie przeszkadzało jej moje wrogie zachowanie.
- O czym ty mówisz?! Nie zrobiłabym czegoś tak głupiego. - Prychnęłam. Dziewczyna skierowała oczy w dół. Podążyłam za jej wzrokiem. Natychmiast zauważyłam to co ona. Wciąż trzymałam jej ręke. Puściłam ją jakbym się sparzyła. Zawstydzona wlepiłam spojrzenie w bok.
- Nieważne! Jeśli będziesz zawadzać, zostawię cię samą. - Rzuciłam sucho, choć moje uszy zrobiły się czerwone. Miki radośnie przytaknęła.
- Jestem tylko trochę zdziwiona. - Powiedziała figlarnie.
- A to czemu? - Spytałam znudzona bez więkrzego zaangażowania.
- Ponieważ podobną scenę jak chwilę temu wyobrażałam sobie wiele razy, ale z nieśmiałym chłopakiem w roli głównej. - Zaśmiała się pogodnie. Nie mogąc się powstrzymać widząc jej rozbawioną buzię, dołączyłam do niej. Prędko się jednak uspokoiłam, przypominając sobie, że nie jesteśmy tu same. Gdzieś w głębi tego tunelu, szybkim krokiem oddalała się od nas Kler. Jeśi się nie pośpieszę, stracę jej ślad.
- Idziemy. - Rozkazałam.
Przejęta nie zauważyłam, że za nami również ktoś podąża...









