diaboliczna myszka

GRY

poniedziałek, 15 lipca 2013

Nocny taniec


To mój pierwszy wpis na blogu. :)
 Jest to krótka i ckliwa historia o bogini i chłopcu. 
Mam nadzieję, że się spodoba.
Już na zapas przepraszam za błędy ortograficzne ;P



    Najpiękniejsza bogini sunęła po niebie, tańcząc w rytm muzyki śpiewanej na obozach przy skwierczących ogniskach, żażących się gorącym ogniem, porównywalny do jej żywych ruchów przepełnionych emocjami. Elegancje i styl były jej drugą domeną. Płynność z jaką sięporuszała i pasja, przyciągały wzrok ludzi ku ciemnemu niebu, nieświadomie poszukujących tej jedynej, która potrafiła sprawić, aby ich serca zabiły szybciej, a marzenia rozkwitły.
   Bogini miała misję i poświęcała dla niej wszystko z wielką radością. Zawsze była sama. W dzień chowała się za oślepiającymi promieniami słońca, żeby odpocząć i dotrwać do nocy ,rozpoczynając swój odwieczny, olśniewający taniec.
   Bogini tak słodka jak pierwsze zauroczenie, pierwszy widziany puch śniegu, pierwszy pocałunek i pierwsze oznaki nadchodzącej wiosny. Z wejściem leniwego księżyca na swoją trasę przemyka i ona, wciąż nie zauważona, wciąż piękna i delikatna. Zaczyna rozświetlać nieboskłon blaskiem wplatywanych przez nią w sieć nieba gwiazd. Dają one nadzieje tym, którzy choć na chwilę będą podziwiać dzieło bogini. Staną się ich przyszłościa, prowadząc ku wybranej ścieżce. Bogini raduję szczęście takich ludzi, więc posyła im pogodny uśmiech, żeby pokazać im przyjemność jaką z tego czerpie.
   Czasami jednak bogini jest już zmęczona. W jej sercu rozrasta się zimna pustka, którą tylko ciepło drugiej osoby mogłoby zapełnić. Bogini zerka z zazdrością, na ludzi stąpających po ziemi i pragnie być jak oni - mieć własne marzenia. Jest naprawdę smutna. Szczegulnie w dzień, kiedy musi biernie ukrywać się za słońcem, które jest samolubne i nie dzieli się z nią swoim światłem. Bogini czuję się lodowato osamotniona. Mimo to cieszy się, że może pomagać innym. 
  Tak było, aż do momentu, gdy ludzki chłopiec dostrzegł bogini, zatracającą się w podniebnym tańcu. Chłopiec był wyjątkowy. Jego niewinnoś i szczera chęć życia pozwoliły mu zobaczyć to co jest niewidoczne dla skażonego wewnętrznymi zgryzotami człowieka. Chłopiec miał na imię Krysto i więkrzość dotychczasowego życia spędził w szpitalu. Cierpiał. Chorował na nieuleczalną schorzenie.
  I śnił. W swoich snach widział przepiękną panią. Myślał tylko o niej. Życzył sobie żeby jego rodzina nie rozpaczała po jego śmierci, a ostatnio również, aby mógł dosięgnąć gwiaz, gdzie znajdowała się jego bogini. Wydając ostatnie tchnienie znów ją ujrzał, pochłoniętą swoją pracą. Ona zauważyła, że chłopiec o błękitnych oczach przygląda się jej z zachwytem.
- Jestem spętany przez twoje oczy, gwiazdko moja. Tak bliska i tak odległa. Swoją urodą zniewalająca. Jestem twój o bogini. - Rzekł czule Krysto, kiedy jego dusza ulatywała z ciała.
- A ja jestem twoja mój aniele! - Odpowiedziała poruszona bogini. Nie mogła ona znieść widoku utraty tak ważnej dla niej osoby, jaką stał się chłopiec. Zrobiła więc coś, czego nigdy robić nie powinna. Posłała ogromną gwiazdę w sieć nieba, stworzoną z jej łez. To była JEJ gwiazda.
- Proszę, spraw, żeby chłopiec przeżył i cieszył się długim, szczęśliwym życiem wolnym od bólu.      A kiedy znów nadejdzie jego czas, niech jego duch przyjdzie do mnie, bym mogła zostać jego, a on mój. - Gwiazda zapulsowała rytmicznie, a serce chłopca znów  biło w jej rytm. Poczym zaczeła spadać powoli ku ziemi, aby spełniło się marzenie bogini. Ona westchnęła z ulgą. Z nowym pokładem mocy zaczeła tańczyć tęsknie po niebie, wyczekując na swojego umiłowanego towarzysza. Szalała z radości wiedząć, że już nigdy nie zostanie sama. :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz